Główny Szlak Sudecki 2024

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało…

Bez kategorii

Dzień dwunasty

Bartne – Kąty.

Wczoraj zatrzymaliśmy się początkowo w bacówce PTTK w Bartnem. Liczyliśmy na jakiś fajny klimat w schronisku. A tu na dzień dobry musieliśmy czekać prawie pół godziny bo na drzwiach była kartka z informacją o przerwie do godz. 13. Pięć minut przed 13-tą przyjechał zarządzający bacówką, ale sprawił fatalne wrażenie.

Najpierw na nasze grzeczne zapytanie czy bacówka będzie czynna otrzymaliśmy nieprzyjemną uwagę, że jeszcze nie ma 13-ej i że on stara się być punktualny. Potem gdy czekając na zamówioną zupę włączyłem sobie film na telefonie zarządzający wychylił głowę i powiedział że on jest starej daty, że takich urządzeń nie używa i prosi żeby to wyłączyć. O mamma mia, myślałem że śnię. A żeby było śmieszniej sam włączył jakieś radio z muzyką poważną a za okienkiem widać było włączony komputer. No po prostu jakieś żarty.

A dziś prognozy niestety się sprawdziły. Od rana pada. Nie jest to ulewa ale deszcz z upływem czasu jakby się rozkręcał. Nocleg mieliśmy przy szlaku, a właściwie przy jednej z dwóch wersji szlaku w Bartnem. Jedna ścieżka prowadzi obok wspomnianej już bacówki, a druga po dojściu do wsi skręca w lewo i okrężną drogą dochodzi do szlaku na Przełęcz Majdan. Jest to związane z tym, że za bacówką fragment szlaku jest bardzo błotnisty i szczególnie po opadach deszczu trudno tam przejść suchą stopą. Nie miałem okazji przekonać się o tym na własnej skórze bowiem my mając nocleg przy tym obejściu nie wracaliśmy już do bacówki i skorzystaliśmy z nowego przejścia. Chociaż ja już się pogubiłem które przejście jest stare a które aktualne, bo różnie o tych przejściach mówili GSBowicze, których mijaliśmy przed Bartnem.

Aktualne chyba jest jednak to obok bacówki, bowiem na obejściu nie tylko nie widzieliśmy oznaczeń szlaku, ale wręcz mijaliśmy sztuczne przeszkody. Ale co ciekawe szlaban z obu stron był zakończony rączką umożliwiającą łatwe i szybkie „otwarcie” na chwilę szlabanu i przejście bez konieczności obejścia i moczenia butów w przydrożnej trawie.

Po drodze mijamy zadaszone wiaty w których odpoczywamy. Ten tekst właśnie piszę z wiaty przed Świerzową. Jak uda się złapać internet to wkleję.

Do przejścia mamy około 24 km. Dziś baza noclegowa to Kąty. Pizzeria ChoNoTu. Rezerwacja zrobiona więc dach na głową zapewniony. Jedzonko podobno też bardzo dobre. Pozostaje tylko jakoś się tam dostać.
W Bartnem mieliśmy dobre warunki z jednym wyjątkiem. Brak jakiegokolwiek zasięgu tak internetowego jak i komórkowego. Dotarliśmy jakby na koniec świata. A ludzie tam żyją.

Trochę chaotycznie dziś to wygląda ale w czasie drogi nie dało się za bardzo pisać. Było kilka wiat pod którymi odpoczywaliśmy przed deszczem (zdjęcia powyżej uzupełnione już po powrocie do domu) ale najczęściej nie było tam zasięgu.

Większość dnia szliśmy przez las. Może to i lepiej bo mniej kąpało z góry. Drzewa przechwytywały część wody. Nie mieliśmy za to co podziwiać, bo piękne widoki również skrywał las. Za to kilka razy była okazja ujrzeć takie coś:

Również wczoraj wieczorem przed naszym domem noclegowym był podobny okaz.

Również inni przedstawiciele zwierzyny leśnej pojawiali się przed domem korzystając z faktu że nikt nie kręcił się w pobliżu.

Sama droga przez las nie była trudna. Miejscami uciążliwy był deszcz bowiem zamieniał drogę w śliską breję szczególnie w miejscach ostrych zejść w dół. A tych kilka było dziś na szlaku. Trzeba było bardzo uważać żeby nie pojechać w dół.

Dziś mały był ruch na szlaku. O ile codziennie spotykaliśmy kilka osób pokonujących jak my GSB tylko w odwrotną stronę tak dziś nikogo takiego nie spotkaliśmy. Minęliśmy raptem ze sześć osób którzy wędrowali tylko fragmentem GSB.

Pierwsze widoki pojawiły się dopiero pod koniec szlaku gdy wyszliśmy z lasu zbliżając się do naszej bazy w Kątach.

Jeszcze kilka ostatnich kroków i dotarliśmy do naszej dzisiejszej bazy noclegowej w Kątach czyli pizzerii Chono Tu.

Pizzeria Chono Tu

A na budynku intrygujący napis.

Do Wolosatego coraz, coraz bliżej…

Share this post

5 comments

  1. No proszę nocleg w pizzerii. Na początku szlaku wystarczała Ci drewniana szopa, a teraz to już pizzeria i to nie byle jaka, jak sprawdziłem. No i kto to widział żeby na GSB nie było zasięgu ?

    1. Zastanawialiśmy się nad tym żeby pójść dalej do Chyrowej. Ale w butach chlupocze wodą i boje się że zaraz żabki się zalegną.
      No w tym Beskidzie Niskim kiepsko póki co z zasięgiem.

  2. W Krakowie bez deszczu, w reszcie Polski też. Widzę że pada tylko na Podkapraciu. Ale pociesz się – jak jutro wyjdziecie o bladym swicie, to deszcz dopadnie Was dopiero wczesnym popołudniem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *