Główny Szlak Sudecki 2024

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało…

Bez kategorii

Dzień 6 – Walim – Srebrna Góra

Kolejny dzień mojej górskiej przygody z GSS rozpoczął się o godz. 5:46, kiedy to wyruszyłem z gościnnej agroturystyki Chata Jest Inny Świat.

Najpierw czekało mnie delikatne podejście i dojście do czerwonego szlaku. 1 km upłynął na rozruchu ciała i nóg co zawsze z rana jest dla mnie wyzwaniem.

Szlak wiedzie najpierw lesistą drogą ale wkrótce wychodzimy na asfalt. Szosą opuszczam miejscowość Rzeczka gdzie w zimą tętni życie z uwagi na wyciągi narciarskie a latem czy choćby jak dziś jest cisza i spokój. Zresztą jest dopiero poranek i do tego świąteczny poranek.

Szlak skręca w lewo i teraz podchodzę ostro pod górę do Schroniska Orzeł. Tak jak podejrzewałem pieczątka niedostępna o tej porze dnia.

No trudno, jak się zbyt rano wstaje to takie są potem efekty. Podziwiam sprzed schroniska piękna panoramę Wzgórz Wyrębińskich i Włodzickich.

Idę dalej w górę, po drodze mijam pomnik poświęcony Carlowi Wiesenowi, miłośnikowi Gór Sowich, zaangażowanemu m.in. w budowę Schroniska Sowa.

I po chwili Schronisko Sowa wyłania się przede mną. Już z daleka wygląda na wymarłe. I rzeczywiście, schronisko z powodu remontu jest nieczynne.

Ten fragment szlaku przyniósł mi naprawdę wiele satysfakcji. Piękna pogoda, rześki wiaterek, świetny szlak. To idealny czas i idealne miejsce na podładowanie akumulatorów. Nie spieszyłem się zbytnio delektując się tym „tu i teraz”.

Zbliżając się do Schroniska PTTK Zygmuntówka natknąłem się na kolejną super wiatę z miejscami noclegowymi. Te wiaty na GSS są znacznie lepsze niz na GSB i aż się chciałoby w którejś zanocować.

Przed wejściem do wiaty jest miejsce po ognisku. Czy ma ono podgrzać wiatę czy ma zabezpieczać śpiących przed zwierzyną tego nie ustaliłem. Ale klimat genialny.

Ale oto i Schronisko PTTK Zygmuntówka.

Chciałem tu zjeść jakąś zupę ale niestety nie mieli jeszcze dań obiadowych. Jedyne co mi pan mógł zaproponować to „jajka, jajka, jajka”. A dokładniej jajecznicę. Trzeba ciepły posiłek zjeść więc zamówiłem porcję.

Uzupełniwszy kalorie ruszyłem na szlak. A tu po obfitym śniadaniu ostre podejście. Rzut okiem z góry na Schronisko…

… i powoli krok za krokiem pnę się do góry najpierw na wierzchołek Słonecznej i dalej na Kalenicę. Stoi tu metalowa wieża widokowa. Oczywiście nie odmówiłem sobie wejścia na nią.

To co bardzo podoba mi się w dzisiejszym szlaku to mała ilość asfaltu. Dominuje las, łąki, pola i sinusoida. To pod górę to po chwili z górki, nie ma długich nużących podejść ani zejść.

W ten sposób mijam kolejne wierzchołki na szlaku których nie zliczylem ani nie zapamiętałem wszystkich nazw.

I jeszcze jedna ciekawostka. Spotkałem na szlaku aż dwie osoby idące cały GSS tylko w odwrotnym kierunku. Najpierw dziewczynę na Rozdrożu nad Schroniskiem Sowa, z którą uciałem krótką pogawędkę o szlaku a potem chłopaka który szedł dość mocnym tempem.

Ostatni na dziś fragment szlaku wiedzie wzdłuż umocnień Twierdzy Srebrna Góra.

Dochodzę do bram warowni, która pamiętam z zeszłorocznego zlotu forum. Cykam pamiątkową fotkę.

Moim docelowym miejscem na dziś jest Warownia Kortunal pod Srebrną Górą.

Miejsce bardzo klimatyczne i do tego w całej warowni jestem zupełnie sam. W domku są piętrowe łóżka jak w górskich schroniskach.

Łazienki i prysznice są tak że trzy piętra wyżej w osobnym budynku do którego trzeba się wspiąć po schodach. Ale woda gorąca więc przyjemnie było odświeżyć się po kolejnym dniu wędrówki.

Na obiadokolację dostałem bigos.

Teraz relaks i przygotowywanie trasy na jutro. A jutro cel to Studzienno.

Share this post

2 comments

  1. Góry górami, ale to ostatnie schronisko jest najbardziej urokliwe. W internecie jest więcej zdjęć „Bazy biwakowej Warownia” i byłoby to wspaniałe miejsce na jakiś wędrowny zlot. Z wyglądu dzikie i prymitywne ale jednocześnie komfortowe i z pięknymi widokami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *