Główny Szlak Sudecki 2024

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało…

Bez kategorii

Dzień 14 – Schronisko PTTK Górski Dom Turysty pod Biskupią Kopą – Prudnik

Ostatni dzień mojej przygody z Głównym Szlakiem Sudeckim. Ostatnie kilka godzin wędrówki przede mną. Według mapy jeszcze 7 godzin i powinienem dotrzeć do kropki. Tak szybko to zleciało że aż trudno uwierzyć że to już ten dzień.

Po czternastu dniach wędrówki, 315 godzinach lub jak kto woli 18.900 minutach od wciśnięcia kropki w Świeradowie Zdrój dziś spinam klamrą Główny Szlak Sudecki!

I jeszcze dyplom za przejście szlaku otrzymany w Agencji Promocji i Rozwoju Gminy Prudnik.

Jestem mega szczęśliwy!

To jeszcze kilka słów o szlaku. Choć tak naprawdę dziś już nie ma o czym pisać bo wszystko przesłoniła końcówka wędrówki, to że udało się dotrzeć do celu. Właściwie od samego rana myślami byłem już w Prudniku.

Ze Schroniska pod Biskupią Kopą wyszedłem kilkanaście minut po szóstej. Na początek czekało mnie kilkaset metrów pod górę na Biskupią Kopę. Z rana sił jest najwięcej ale dziś szło się wyjątkowo ciężko. To dlatego że w świadomości miałem że to już jest koniec, że muszę tylko dojść do kropki, że już nie będzie noclegów w oczekiwaniu na kolejne dni wędrówki. Takie chwile są najtrudniejsze, przynajmniej dla mnie. Trzeba osiągnąć cel i nie będzie już nic, przygoda dobiega końca.

Widoki z Biskupiej Kopy są kapitalne. Już wiem dlaczego tak bardzo dążono do podłączenia tego szczytu do Głównego Szlaku Sudeckiego.

Te widoki osładzają wysiłek jaki trzeba było włożyć żeby dotrzeć tym nasłonecznionym asfaltem i otwartymi polnymi drogami pod ten szczyt.

Delektowałem się tymi widokami bo zdawałem sobie sprawę że to ostatnie takie pejzaże na szlaku. Pogoda była piękna, na deszcz się nie zapowiadało więc nie spieszyłem się zbytnio.

Ale wiadomo że wszystko kiedyś się kończy i w końcu dotarłem na sam dół. Kolejne kilometry to na przemian góra, dół, płasko i tak na zmianę. Nowością było że na szlaku w dniu dzisiejszym spotkałem troje turystów, którzy dziś rozpoczęli GSS w przeciwnym do mnie kierunku. Może więc w drugiej połowie czerwca będzie więcej tych wędrowców niż na przełomie maja i czerwca.

Drugą nowością było, że wreszcie na szlakowskazach pojawiła się nazwa Prudnik.

Po raz pierwszy pojawiła się informacja że do końca szlaku jest 4 godziny 15 minut. Dużo, dużo za późno. Ja pamiętam jak na GSB była informacja w kilku miejscach że do Wołosatego np 329 km albo 90 godzin. Fajne były te szlakowskazy i takich wskazówek brakowało. Bo to fajna sprawa gdy można co jakiś czas przeczytać dokąd idziemy, gdzie jest kres tego szlaku.

Dziś momentami byłem tak zaaferowany tym dniem że zdarzyło mi się dwukrotnie zbłądzić. Zamyśliłem się i zamiast skręcić w ukrytą leśną dróżkę poszedłem prosto. W miarę szybko się reflektowałem po spojrzeniu na aplikację i aż się uśmiechałem nad swoim roztargnieniem.

Koniec końców dotarłem do Prudnika. Tu czekało mnie jeszcze dojść do stacji PKP, gdzie znajdować się miała kropka kończąca GSS. Zanim jednak tam dotarłem, to mniej więcej kilometr wcześniej wstąpiłem do Agencji Promocji i Rozwoju Gminy Prudnik, gdzie otrzymałem dyplom ukończenia Głównego Szlaku Sudeckiego.

Chwila rozmowy z panią z biura i ruszam czym prędzej do kropki. Już z daleka widzę dworzec PKP.

Docieram na duży parking i rozglądam się w poszukiwaniu kropki. A jakże, jest!

Zrzucam mandżur na pobliskiej ławeczce, chwilę odpoczywam. Proszę przechodzącego tubylca o zrobienie zdjęcia.

Jak mówi nie pierwsze to zdjęcie które robi turystom przy tym znaku. Czyli trochę tych wędrowców przetacza się w tym miejscu. I bardzo dobrze, bo szlak choć długi i wyczerpujący jest piękny. I warto podjąć wyzwanie i ruszyć w drogę. By przez kilkanaście dni spędzić na łonie przyrody, delektować się tymi widokami, zapachem lasu, łąk i gór.

I to już jest wszystko. Dziękuję wszystkim którzy tu zaglądali, czytali, komentowali.

Do zobaczenia na szlaku…

Share this post

6 comments

  1. Gratulacje Wojtku!
    Jestem pod wrażeniem zapału i determinacji.
    Aż szkoda, że to koniec codziennego czytania Twoich przygód 🙂

    A teraz szybko do domu, bo dziś radość Agi z Twojego powrotu była ogromna!

    Pozdrawiam

    1. Dziękuję Beata za miłe słowa.
      Rzeczywiście jakoś dziwnie się dziś czuję z rana. Pobudka jak codzień, nogi gotowe do wędrówki a tu nie ma dokąd iść bo szlak się skończył.
      Zbieram się niedługo i pędzę na pociąg do moich stęsknionych dziewczyn.
      Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *