Jak ten czas szybko płynie. Dopiero była końcówka lutego gdy podjąłem decyzję o kolejnej górskiej przygodzie a tu już za oknem maj. Jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego to za tydzień o tej porze będę w pociągu zmierzającym do Rzeszowa.
Wyposażenie na wyprawę skompletowane, pierwsza przymiarka spakowania plecaka zrobiona, wyszło około 10 kg z wodą. Moim celem jest jednocyfrowa waga plecaka i to powinno się udać. Choć na trasie na pewno będą dni gdy mandżur będzie ważył więcej bo trzeba będzie na niektóre fragmenty szlaku brać więcej wody ze sobą. Bo niestety sklepów na szlaku za wiele nie ma, są długie fragmenty bez punktów zaopatrzenia w żywność. I to wszystko trzeba będzie nieść na plecach.
Ale co tam, byle zdrowie pozwoliło to będzie dobrze. Już odliczam dni…
