Za oknem pogodny świt, słońce od dobrej godziny wznosi się nad horyzont, czas powoli zbierać się na śniadanie.


Przed nami około 27 km wędrówki do Mąchocic Scholasterii, gdzie mamy zarezerwowany nocleg w Schronisku Młodzieżowym.
Słońce szybko schowało się za chmurami, gdy wyszliśmy z hotelu powiało zimnym wiatrem. Ubraliśmy ciepłe bluzy i ruszyliśmy asfaltem żeby dojść do czerwonego szlaku. Po nieco ponad kilometrowej wędrówce dochodzimy do czerwonych oznaczeń szlaku, skręcamy w lewo i wkrótce wkraczamy w las. Po chwili ścieżka skręca w lewo i rozpoczyna się ostre podejście na Grodową.

Mijamy wierzchołek Grodowej i wchodzimy w rezerwat Kręgi kamienne.

Po lewej stronie mijamy czynny kamieniołom.

Po chwili docieramy do Kapliczki pw. Przemienienia Pańskiego.

Obecną kapliczkę wzniesiono w 1850 roku w miejscu dawnej drewnianej, którą wybudowano w setną rocznicę odparcia Szwedów. Kapliczkę otacza krąg z zaokrąglonych płyt.
Tuż za kapliczką od strony południowej znajduje się wyrobisko nieczynnego kamieniołomu. Od strony północnej trwa eksploatacja piaskowca.
Spod kapliczki krótkim wąwozem schodzimy do drogi dojazdowej do kamieniołomu i dalej to szosy Kielce – Samsonów.
Idąc drogą przez wieś Tumlin mijamy cmentarz na którym pochowani są m. im. żołnierze polegli w kampanii wrześniowej oraz mieszkańcy wsi Kołomyń zamordowani 29 czerwca 1944 przez Niemców.

Za miasteczkiem przechodzimy przez tory kolejowe i dochodzimy do granicy lasu.
Ścieżką przez podmokłe tereny dochodzimy do polany i dalej do szosy przy której stoi pomnik pamięci 4 Pułku Piechoty AK.

Szlak prowadzący dalej przez las pozwala mi przypomnieć niedawna karpacką przygodę. Znowu pojawia się błoto na szlaku. A miejscami kałuże są długości kilku metrów.

Po wydostaniu się z bagnistych terenów dochodzimy do szosy S7, którą pokonujemy przejściem dla zwierząt w postaci wiaduktu. Przejście jest dość szerokie i mocno zarośnięte przez trawy, krzaki i drobne drzewka tak, że szosy w ogóle nie widać a jedynie słychać przejeżdżające dołem samochody.
Po kilkunastu minutach dochodzimy do drogi krajowej 73 i idąc wzdłuż ekranu dźwiękochłonnego schodzimy z czerwonego szlaku około 100 metrów żeby wstąpić do restauracji Krystyna na zasłużony obiad. Zamawiany żurek, rosół, danie dnia w postaci zalewajki i ryby smażonej oraz kotlet świętokrzyski.

Uzupełniwszy nasze wnętrza smacznym posiłkiem ruszamy w dalszą część trasy.
Po około godzinie marszu wychodzimy z lasu na świeżo skoszoną trawę z pięknym widokiem na Masłów Pierwszy z charakterystyczną sylwetką kościoła. Nie mogliśmy sobie odmówić odpoczynku w tym miejscu. Zrzuciliśmy plecaki i przez dobrych kilkanaście minut leżeliśmy na trawie. Ciężko było zebrać się w dalszą drogę bo miejsce i pogoda zachęcały do wypoczynku.

Szlak schodzi okrężną droga do Masłowa i wkrótce docieramy pod ten widoczny z oddali kościół.

Miasteczko opuszczamy znowu zagłębiając się w las. Docieramy do niewielkiej platformy widokowej, z której widać Pasma Orłowińskie, Cisowskie, Daleszyckie, Dymińskie, Posłowickie i Zgórskie.
Podążając dalej grzbietem dochodzimy do Diabelskiego Kamienia. Jest to forma skalna zbudowana z kambryjskich piaskowców kwarcytowych.


Z Diabelskim Kamieniem związanych jest kilka legend o czym można posłuchać skanując kod QR znajdujący się przy wiacie obok kamienia.
Jeszcze tylko ostre zejście w dół, które pokonujemy nawet zbiegając w dół co było dość ryzykowne bo mając na plecach ciężki plecak nie było zbyt proste wyhamowanie na dole.
Ostatnie półtora kilometra to przejście ruchliwą szosą, przy czym żeby dotrzeć do bazy noclegowej musimy zejść z czerwonego szlaku.
Nasza dzisiejsza baza to Schronisko Młodzieżowe w Mąchocicach Scholasterii.

Czas na odpoczynek, jutro kolejny długi dzień na szlaku.
