Niedawno wróciłem z Niebieskiego Karpackiego Szlaku. 430 km po wschodnio – południowym krańcu Polski. W deszczu, we mgle, w słońcu i przy padającym śniegu i do tego po bardzo błotnistych szlakach. Było ciężko ale daliśmy radę.
Nogi cały czas w trybie chodzenia, nie chcą pogodzić się z faktem, że rano tylko przejście do samochodu, żeby dojechać do pracy a potem już tylko siedzenie za biurkiem.
Czas więc na postcriptum karpackiej wędrówki i pora ruszać na szlak kolejnej przygody. Tym razem krótkiej, bo planowo tylko czterodniowej przygody.
Za dwa dni ruszamy w Góry Świętokrzyskie. Niecałe 100 km do pokonania. Tym razem zapowiada się bez deszczu, w pełnym słońcu. Czy to lepiej? Czas pokaże.
