Tydzień wędrówki za mną. Czas rozpocząć drugi. Przed nami dziś krótszy dystans niż ostatnio bo około 29 km ale za to z większą ilością przewyższeń. Żeby dotrzeć do Rytra będziemy musieli pokonać prawie 1500 metrów w górę. Oj będzie ciężko.
200 km GSB za nami!!

Przystanek Pod Dzwonkowką. Zrobiliśmy już 577 metrów w górę.

Dotarliśmy na Przehybę. Niecałe 4 godziny wspinaczki, 12,5 km szlaku i 1016 metrów w górę. Czuć te podejścia.

Czas nadrobić kalorie utracone na szlaku.

Jedno z ostatnich spojrzeń na Taterki które powoli zostają w tyle.


W drodze na Radziejową osiągnąłem 10000 metrów w górę od początku wędrówki.

A na samej Radziejowej miałem okazję fotkę w takim towarzystwie popełnić.

Dzień ósmy zakończony. Dotarliśmy z Marcinem do naszych baz noclegowych. Piszę baz bowiem Marcin nocuje przed rzeką Poprad a ja mam miejscówkę już za rzeką. Będę miał krótszy szlak jutro. 😁
Ostatni meldunek z trasy był z Radziejowej. Potem było już w większości zejście w dół. Po drodze podziwialiśmy chyba już ostatnie widoki Tatr.

W drodze na Radziejową mijaliśmy chmarę turystów ciągnących na szczyt. Nic dziwnego, weekend, piękna pogoda to turyści niedzielni chcą popatrzeć na nasze piękne góry.
Czmychneliśmy czym prędzej stamtąd bo tłum gęstniał i spokojnie czerwonym szlakiem schodziliśmy w dół. Tu rzadko kogo mijaliśmy.
Schodząc w dół minęliśmy tablice upamiętniającą Szkołę Podstawową.



Potem minęliśmy kilka samotnych gospodarstw, z jednego rzeczywiście wyskoczył na nas pies ale obyło się bez pogryzienia.
Ostatnim górskim budynkiem była znana Chata Kordowiec

Teren prywatny więc nie wchodziliśmy dalej. Z daleka tylko było widać właściciela odpoczywającego na huśtawce.
Po niecałej godzince wyłoniły się zabudowania Rytra.

Dotarliśmy do torów kolejowych, tu się rozdzieliliśmy i teraz pozostaje ładować akumulatory na jutro.

Dziś zdaje się okrągłe 200 km. A jutro powinna być połowa GSB. Potem z tzw. górki.
Ciekawe jak tam pogoda? Na mazowszu +2, a na trawce szronik.
Pogoda na razie dopisuje. Dziś na być podobno nie więcej jak 17 stopni.
Na Prehybie byłem dwa razy w życiu, raz pod koniec podstawówki i raz na początku studiów. Potem schronisko się spaliło, to obecne jest nowe. I to chyba ostatni ze szczytów GSB które miałem szansę zdobyć. Ale za to miejscowości ze szlaku zaliczyłem wszystkie 🙂
Jak będziesz schodził do Rytra to uważaj. W gospodarstwie za szczytem, mojego brata pogryzł pies.
do dziś już chyba nie żyje więc Czesia może pogryźć inny ale przestroga zawsze dobra:-)
Coraz bardziej zazdroszczę.
Widzę, że zalecenie lekarskie co do uzupełniania kalorii potraktowałeś poważnie.
Oj zdecydowanie tak. 👍