Śniadanie w dobrze wyposażonej kuchni w GOPR, kawka i pora za chwilę ruszać na szlak.
Dziś w planie dotarcie do Regietowa.
Dzień zakończony, dotarłem do Regietowa. Chciałem iść dalej do Zdyni, niestety nie było wolnych miejsc w noclegowni.
Ale po kolei. Najpierw Krynica Zdrój o poranku.




Dalej szlak wiódł przez las pod górę a potem zjazd w dół do Mochnaczki Niżnej.

Dziś słońce znowu momentami przypiekało więc starałem się jak najwięcej szukać cienia. Niestety opowieści o podmokłych terenach w okolicy Mochnaczki Niznej nie były przesadzone. Kilka razy udanie lawirowałem między bagnami ale w końcu wdepłem w błoto jednym butem.

No cóż, jak przygoda to przygoda.

Jeszcze jeden fakt znalazł potwierdzenie na początku Beskidu Niskiego. Brak zasięgu. Do samych Ropek. W tej wsi natknąłem się na fajną wiatę.


Tuż za Ropkami jest Chata Wędrowca GSB.

A przed Chatą bardzo ciekawy drogowskaz.

Z tego miejsca do końca szlaku już tylko 224 km. Coraz bliżej to Wolosate.
Kolejnym miejscem na szlaku była Hańczowa.

Z Hańczowej czekało mnie jeszcze jedno konkretne podejście. Na Kozie Żebro. Ścieżka szlakowa wiła się najpierw leniwie pod górę środkiem lasu, by w pewnym momencie skręcając z głównego traktu w lewo nagle piąć się pod górę. Coraz wyżej i wyżej a ja myślałem że nie doczołgam się do tego Koziego Żebra.

Na szczęście udało się. Ale było ciężko.

A zejście chyba jeszcze bardziej strome niż wejście.

Jeszcze tylko kilometr i koniec szlaku na dziś. Nocleg w Agroturystyce w Regietowie.


Wkroczyłeś na na tereny bitwy gorlickiej, jednej z największych bitew na froncie wschodnim pierwszej wojny światowej. To była bitwa pozycyjna jak pod Verdun, w całym Beskidzie Niskim są podobno ślady okopów a przy drogach cmentarze wojenne. Zginęło ponad 2 mln. żołnierzy. Wrzuć fotki jakby były jakieś pamiątki w terenie.
Jutro będę przechodził przez Rotundę. Tam jest cmentarz wojenny. Jeśli tylko pogoda pozwoli to na pewno będę robił zdjęcia.
Ze zdjęcia w Ropkach wynika, że półmetek masz już za sobą, ale z gorszych wiadomosci – jutro po południu pogorszenie pogody i to długotrwałe.
Tak wszystko się zgadza. Na liczniku mam już 287 km.
Z pogoda niestety też to widzę. Jedyne pocieszenie że teraz mam krótsze odcinki do pokonania więc może uda się jakoś ukraść kilka godzin dziennie. Tak 6-7 by wystarczyło. Poncho mam ale wędrówka cały dzień w deszczu jest uciążliwa.
No nic może prognozy się nie sprawdzą.
Z tym „długotrwałe” to nic pewnego. Prognozy które najlepiej się sprawdzają zapowiadają mocne opady ciągłe od popołudnia we wtorek do północy.
Środa zaś to ma być takie kapanie z nieba. Z możliwym 1-2 mocniejszym deszczem trwającym kilka- kilkanaście minut.