Od kropki do kropki

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało…

Bez kategorii

Wybiła godzina…

…czas ruszać ku przygodzie. Do Lublina dotarłem dzięki córci która mnie zawiozła na dworzec. Na dworze zimno, jest około 6 stopni. Pociąg już na stacji

Mandżur spakowany

Czas wyruszać ku przygodzie. Co mnie tam czeka na szlaku? Czy uda się połączyć obie kropki? Tą w Przylasku z tą w Grybowie? Na razie o tym nie myślę. Oby zdrowie dopisało.

Hej ku górom!

Pierwszy dzień zaliczony. A właściwie pierwszy pół dzień. Nie planowaliśmy początkowo tego dnia ruszyć na szlak ale mając na względzie długi pierwszy dzień w sobotę i niezbyt optymistyczne prognozy pogody postanowiliśmy zostawić bagaż w pierwszej noclegowni i na lekkich plecakach zrobić około 18 km do Błażowej i stamtąd wrócić do bazy. I udało się idealnie.

Około 13:26 zameldowaliśmy się pod kropka w Przylasku. Krótka sesja zdjęciowa ruszamy na szlak.

Pogoda była rewelacyjna. Miejscami wychodziło słońce, wiatr chłodził rozpalone emocjami twarze, ścieżka wiła się to asfaltem to wśród lasu, raz pod górę raz z góry.

Po kilku kilometrach pojawiły się pierwsze widoki. To są te chwile gdy mimo wysiłku fizycznego człowiek odpoczywa. I wie że warto było się zmęczyć żeby zobaczyć piękno polskiej ziemi.

Po kilku godzinach wędrówki pojawiły się chmury i zaczęło delikatnie padać. Ale tylko przez chwilę, do Błażowej dotarliśmy około 18:45. Za chwilę podjechał autobus którym wróciliśmy do Tyczyna. Tam zakupy w miejscowym markecie, kilometr pieszo do bazy i dzień zakończony.

Share this post

2 comments

Skomentuj Czesio1 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *