Po wczorajszym deszczowym dniu dziś pogoda zapowiada się na słoneczną. A jak będzie to zobaczymy na szlaku. Dziś nasz cel to Kalwaria Pacławska.
Kilka minut po 16-ej udało nam się dotrzeć do Greboszówki w Kalwarii Pacławskiej. Ale po kolei.
7:15 wychodzimy z naszej miejscówki w Dybawce. Zdążyliśmy jeszcze przystawić pieczątki do książeczek GOT korzystając z tego że gospodarz akurat był na zewnątrz.
Po dojściu do niebieskiego szlaku zaczęliśmy swoją codzienną marszrutę pnąc się powoli do góry. Po godzinie wędrówki dotarliśmy do Fortu Prałkowce, który stanowi część Twierdzy Przemyśl. Resztki fortu popadają w ruinę, zaniedbanie, mury zarastają krzaczorami i tylko turyści nie pozwalają zarosnąć ścieżkom, dzięki czemu można obejrzeć tą część Twierdzy.


Z fortu szlak wiódł szutrową serpentyną na szczyt Wapielnica (393 m npm) a następnie leśną dróżką łącznie z czerwonym szlakiem ku wsi Koniusza. Na tej to drodze minął na setny kilometr szlaku.

Pierwsza setka pękła, jeszcze trochę ponad 300 km szlaku. A ile uda się nam pokonać to wiele zależy od pogody.
Droga do wsi Koniusza to znowu fragmenty bagniste jakich doświadczyliśmy przez ostatnie dni.

Oprócz kolejnego błota pojawił się inny problem. Zaczęliśmy łapać ukraiński zasięg więc na wszelki wypadek wyłączyliśmy dane komórkowe i automatyczne wykrywanie sieci. Bo cóż bardziej nieprzyjemnego jak rachunek telefoniczny większy o parę stówek niż zwykle.
Tuż przed wyjściem z lasu ujrzeliśmy niezwykle malownicze ule.

A po chwili ujrzeliśmy pierwszą dziś na szlaku panoramę gór.

Do wsi Huwniki znowu musieliśmy się przedzierać po bagnach. A na końcu tej wędrówki był wiszący bujający się mostek nad rzeką Wiar.


Za mostkiem jeszcze panorama wsi Huwniki.

Huwniki to miejsce ostatniego sklepu spożywczego przed Ustrzykami Dolnymi, do których chcemy dotrzeć jutro więc dokonaliśmy niezbędnych zakupów przy okazji posilając się na ławce pod sklepem.
Teraz pozostała nam wspinaczka prawie 200 metrowa do Kalwarii Pacławskiej. Bazylika, miejsce bardzo chętnie odwiedzane przez pielgrzymów, robi wrażenie.


Wstąpiliśmy jeszcze do jadalni Domu Pielgrzyma i po chwili dotarliśmy do wspomnianej już wcześniej Gręboszówki.

Teraz obiad u gościnnej właścicielki, odpoczynek i relaks przed jutrzejszą długą wędrówką do Ustrzyk Dolnych.

Z Kalwarii do Ustrzyk będziecie szli obok miejscowości które nawiedził Dobry Wojak Szwejk – Tyrawa Wołoska, Liskowiec i Krościenko. Są wymienione w książce Haszka, organizowane są tam zloty wielbicieli Szwejka.
Szlak omijał te miejscowości, więc nawet zdjęć nie było możliwości zrobić.