Od kropki do kropki

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało…

Bez kategorii

SK 2025 dzień dziesiąty

Po dwóch dniach wędrowania w deszczu dziś liczymy na poprawę pogody. Słońca raczej nie ma co wyglądać ale ważne by deszcz nie padał. Dziś naszym celem Roztoki Górne.

Prognozy wskazywały że dziś nie będzie deszczu więc pokrowce i poncza pochowaliśmy do plecaków.

Na szlak wyruszyliśmy wcześnie rano. Od parkingu w Rzeczycy rozpoczęliśmy pierwsze ostre podejście na Wielką Rawkę.

Na odcinku nieco ponad 4 km musieliśmy pokonać 600 metrów przewyższeń. Ciężko się szło pod górę, na szczęście i pogoda była dobra i szlak pozbawiony tego błota, którego już mieliśmy serdecznie dość.

Im było wyżej tym coraz zimniej. Po wyjściu z lasu przed samą Wielką Rawką zaczęło bardzo mocno wiać. Szczyt spowiła mgła, przez którą nic nie było widać.

Zrobiliśmy szybkie zdjęcia i uciekliśmy na dół w stronę Krzemieńca. To bardzo ciekawe miejsce, jest to bowiem trójstyk granic: polsko-słowacko-ukraińskiej. Jeszcze przed tym miejscem szliśmy przez kilkanaście minut przy pasie granicznym z Ukrainą. Szliśmy z duszą na ramieniu zastanawiając się czy nagle z zarośli nie wyskoczy straż graniczna żeby nas skontrolować. Udało się tego uniknąć i dojść do Krzemieńca.

Od tego momentu pożegnaliśmy Ukrainę i do końca dzisiejszego dnia szliśmy granicą polsko-słowacką. Szlak najczęściej wiódł lasem, ale dobra to była droga, bez błota.

Po zdobyciu ściany Wielkiej Rawki kolejne szczyty osiągaliśmy mniejszymi przewyższeniami: Kamienna (1201 m), Hrubki (1186 m), Czerteż (1072 m) i Borsuk (991 m). Pojawiły się też pierwsze panoramy na szlaku.

Dopiero wejście na Rabią Skałę mocno nas zmęczyło. Było ostro pod górę na krótkim dystansie.

Za Rabią Skałą jest punkt widokowy na słowackie góry. Widoczność tego dnia była super więc mogliśmy podziwiać daleką panoramę gór.

Dalsza część szlaku granicznego przyniosła pewną zmianę. Oto pojawili się turyści korzystający z dobrej pogody. Oczywiście nie dostrzegliśmy wśród nich wędrowców karpackiego szlaku i doszliśmy do wniosku, że tylko my jesteśmy takimi szaleńcami żeby poniewierać się wzdłuż niebieskiej wstążki.

Ostatnim szczytem który miał nas dziś doświadczyć to Okrąglik (1101 m). Wejście na niego było mniej wymagające niż się spodziewałem. Weszliśmy tam razem z grupką trojga turystów których wcześniej spotkaliśmy na szlaku i z którymi ucięliśmy sobie miłą pogawędkę.

Z Okrąglika mieliśmy długie i monotonne zejście do Przełęczy pod Roztokami. Tu też w jednym miejscu otworzyła się piękna panorama słowackich gór.

Nasza dzisiejsza baza noclegowa znajduje się około 1,6 km od szlaku w miejscowości Roztoki Górne.

Dotarliśmy tu porządnie zmęczeni. 33 km wędrówki i przede wszystkim ponad 1750 metrów przewyższeń zrobiło swoje. Teraz czas na odpoczynek i regenerację przed jutrzejszym dniem.

Share this post

2 comments

  1. Oby pora deszczowa była za wami. Drogi leśne rozjeżdzone przez sprzęt przy takiej pogodzie – z opisu widać że na trasie mało turystów.

Skomentuj Czesio1 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *