Od kropki do kropki

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało…

Bez kategorii

Góry znowu wołają…

18 kwietnia 2026 roku.

Dawno nic nie pisałem… choć przecież w głowie od dawna coś się tliło. Góry mają w sobie coś takiego, że nie pozwalają o sobie zapomnieć. Nawet jeśli po długim szlaku człowiek mówi „dość”, nawet jeśli nogi bolą, a plecak przez ostatnie dni ciąży bardziej niż zwykle – to wystarczy trochę czasu. Odpoczynek. Kilka spokojnych tygodni, miesięcy.

I nagle przychodzi nowy rok.

A razem z nim wraca to znajome uczucie. To ciche wołanie gdzieś z tyłu głowy. Góry wzywają. Zresztą… mam nawet koszulkę, która mówi wszystko za mnie: „Góry wzywają, więc muszę iść”.

Za mną już kilka długich wędrówek. Każda inna, każda wymagająca, każda zostawiająca po sobie zmęczenie, ale i coś znacznie ważniejszego – głód kolejnej drogi. I choć po każdym szlaku obiecywałem sobie chwilę przerwy od wielodniowych marszów, to dobrze wiedziałem, że to tylko kwestia czasu.

Nie pamiętam dokładnie kiedy pojawiła się ta myśl. Gdzieś w zeszłym roku… może jeszcze w trakcie jednej z poprzednich wypraw, a może już po powrocie, gdy przeglądałem zdjęcia i wspomnienia. Myśl była nieśmiała, ledwo zauważalna.

Niebieski Szlak Sudecki.

Czwarty z najdłuższych polskich szlaków górskich.

Na początku była tylko myśl. Bez planu, bez daty, bez konkretów. Ale jak to zwykle bywa – zaczęła powoli kiełkować. I zanim się obejrzałem, zacząłem robić pierwsze, zupełnie niewinne przygotowania. Tak na wszelki wypadek.

Nowy plecak. Lżejszy, bardziej dopasowany.
Nowy śpiwór – bo noce w górach potrafią zaskoczyć.
Powolne kompletowanie sprzętu, przeglądanie, poprawianie, wymienianie.

Bez presji. Bez deklaracji.

Ale gdzieś w środku wiedziałem.

Na początku kwietnia zrobiłem kolejny krok. Zarezerwowałem pierwszy nocleg. Miejsce wyjątkowe. Klimatyczne. Trochę jak z innego świata – bez prądu, za to z historią, ciszą i górami wokół.

Chatka Górzystów.

I wtedy już było jasne, że to nie jest tylko luźny pomysł.

A dziś… dziś zapadła decyzja.

Kupiłem bilet.

Przede mną Niebieski Szlak Sudecki:
Szklarska Poręba – Pasterka
Dystans: 397,7 km
Szacowany czas: 122 godziny i 10 minut
Suma podejść: 13 569 m
Suma zejść: 13 498 m

16 maja, nocny pociąg z Lublina, przez Warszawę, w stronę Jeleniej Góry i dalej do Szklarskiej Poręby. Początek wędrówki – 17 maja.

Zostało 29 dni.

Zaczynam odliczanie.

Znów przede mną setki kilometrów, kolejne wschody i zachody słońca na szlaku, zmęczenie, które z czasem staje się codziennością i ta nieopisana radość z bycia tam – gdzie wszystko jest prostsze.
Jak w „Za mgłą” zespołu KSU – tam na dole zostaje wszystko, co męczy, a świat oglądany z góry naprawdę wydaje się lepszy.

Góry znowu wołają.

A ja… znowu odpowiadam.

Share this post

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *