23 dni do wyjazdu ku górom.
Jak ten czas szybko leci… Mam wrażenie, że dopiero co – gdzieś tam w maju – kończyłem Niebieski Szlak Karpacki. A tu za chwilę znowu maj. Kolejny rok, kolejna droga, kolejne wyzwanie.
Kondycji na razie trochę brakuje – nie ma co się oszukiwać. Ale góry mają to do siebie, że szybko ustawiają człowieka do pionu. Wystarczy wejść na szlak, zrobić pierwsze kilometry, złapać rytm. Mięśnie przypomną sobie wszystko, a oddech znów zacznie współpracować.
Byle tylko ruszyć.
Byle tylko zobaczyć pierwsze górskie pejzaże.
Byle tylko poczuć to inne powietrze.
A na razie… rozgrzewka przed Niebieskim Szlakiem Sudeckim.
Już za dwa dni, z grupą górskich kamratów, ruszamy po Diament Pienin. Szlak od Przełęczy Rozdziela do Nowej Białki. Dla nas jednak trochę więcej – zaczynamy z bacówki w Obidzy, gdzie jutro nocujemy.
W liczbach wygląda to tak:
55,3 km
18 godzin marszu
2452 metry w górę
2621 metrów w dół
Do tego przeprawa tratwą przez Dunajec i rejs statkiem przez Jezioro Czorsztyńskie.
I to wszystko w jeden dzień.
Brzmi jak plan? A może jak szaleństwo?
Czy damy radę? Czy dotrzemy do celu?
Zobaczymy.
Zrobimy wszystko, żeby się udało. A jeśli nie – świat się nie zawali. W górach nic nie jest stracone. Każdy krok zostaje z nami.
Bo to, co przejdziemy… już jest nasze.
