Dziś 2 maja – Święto Flagi. W Radiu 357 drugi dzień Polskiego Topu Wszechczasów. Na sobie koszulka Radia 357, na biurku kawa w kubku Radia 357. Wczoraj 9 godzin słuchania (z krótką przerwą na konieczny wyjazd), dziś kolejne 9, a jutro wielki finał – ponad 12 godzin najlepszej polskiej muzyki wybranej przez patronów.
W takiej właśnie scenerii siedzę przed komputerem i po raz tysięczny patrzę na mapę Niebieskiego Szlaku Sudeckiego oraz rozpiskę noclegów, sklepów i punktów gastronomicznych.
Szlak mam rozpisany praktycznie w całości, ale na razie skupiam się na pierwszych dwóch-trzech dniach. Bo przecież nie wiem, co przyniesie przyszłość. Przede wszystkim – czy zdrowie i kondycja pozwolą iść po 30 km dziennie, jak w ostatnich latach. Czy pogoda będzie sprzyjać, czy znowu wystawi mnie na próbę.
Na Karpackim Szlaku przez większość dni towarzyszył nam deszcz – raz przelotny, raz intensywny. Ale wtedy byliśmy we dwóch, a wcześniej nawet we trzech. W takim towarzystwie łatwiej się idzie, nawet gdy pogoda nie rozpieszcza.
Tym razem będę zdany sam na siebie. I chcę po prostu przetrwać.
Wyjazd w sobotę 16 maja – dokładnie za 14 dni. Bardziej pasowałby mi dzień wcześniej, w piątek. Podróż i tak jest nocnym pociągiem, więc mógłbym ruszyć po pracy, nie tracąc dnia urlopu. Ale jak już wspominałem, pierwszą noc chcę spędzić w Chatce Górzystów, a tam z soboty na niedzielę wszystko jest zajęte.
Pozostaje więc przesunąć wyjazd o jeden dzień i liczyć, że 14 dni na szlaku wystarczy, żeby dotrzeć do Pasterki.
Czy się uda? Czas pokaże. Nie spinam się. Nie muszę przejść całego szlaku. Chcę odpocząć psychicznie, nacieszyć się widokami i solidnie zmęczyć fizycznie. A to, co przejdę – będzie moje.
A zatem… za dwa tygodnie ruszam na szlak przygody.
