4 dni do wyjazdu, 5 dni do wyjścia na szlak.
Tylko czy ten wyjazd rzeczywiście dojdzie do skutku? Czy za kilka dni naprawdę ruszę w góry?
Patrzę właśnie na prognozy pogody dla Szklarskiej Poręby i, delikatnie mówiąc, nie są one zbyt optymistyczne. Deszcz, chłód, dużo chmur. Niby nic nadzwyczajnego w górach, a jednak człowiek zawsze gdzieś po cichu liczy na trochę słońca i kilka pogodnych dni na początek wędrówki.
Z drugiej strony życie nauczyło mnie już pokory. Szczególnie wobec gór.
Pogoda tam zmienia się przecież bardzo szybko. I jak się okazuje – nawet teraz trudno za nią nadążyć. Jeszcze dziś rano prognozy na niedzielę pokazywały opady praktycznie przez cały dzień. A kiedy sprawdzam je ponownie wieczorem, okazuje się, że deszcz ma ustąpić około 8 rano, a później przez resztę dnia ma być już tylko chłodno i pochmurnie.
A jak będzie naprawdę? Tego dziś nie wie nikt.
Nie, nie poddaję się i nie zamierzam marudzić. W zeszłym roku na Karpackim Szlaku pogoda była momentami fatalna, a mimo to udało się przejść cały szlak. Deszcz jest przecież częścią górskiej wędrówki. Trzeba go przyjąć takim, jaki jest – bez narzekania, bez obrażania się na świat.
Po prostu założyć plecak i ruszyć dalej. Bo góry znowu wołają.
A zatem czas odliczać już nie dni, a godziny. Zostało ich mniej niż sto.
Jak ten czas szybko leci…
